Link 10.03.2006 :: 19:27 Komentuj (1)
Próba zebrofonu raz-dwa-czy.
Link 11.03.2006 :: 10:34 Komentuj (2)
Chciałam poinformować, że blog nie tylko istnieje sobie w sieci "tak o". Co więcej jest on podpiety pod moją www ( www.v-lo.krakow.pl/~mazebra ), która to właśnie postanowiłam uaktualnić. Tak to jest jak człowiek ma się uczyc do matury - szuka się wymówki. Dlatego im bliżej matury tym więcej piszę na gronie, digarcie, sprzątać mieszkanie zaczęąłm, a o zakupach przez grzeczność nie wspomnę....Ponoc to jakaś obsesja :)
Link 11.03.2006 :: 19:16 Komentuj (0)

Nawet miałam jakąś ochotę przez moment wstawić zdjecie z dzisiejszej sesji, ale do tego stopnia mnie lenistwo ogarnia, że nie chce mi sie wgrywać zdjęć na serwer...Dramat. Tylko siedze i klikam w tą klawiaturę, to na gg, to na gronie, to tu...

Problem kolejny - skończyła się kawa. Znowu! Ja mam chyba jakieś duchy w mieszkaniu, które mi kawę podpijają. No cóż...Piję więc herbatę z mlekiem, która udaje kawę.

Żeby było ciekawiej, to po mleko chodzę na balkon, bo rodzina mi zabrała lodówkę. Za karę. Hahaha. Ludzie sie na mnie dziwnie patrzą jak wychodze na balkon, będący na pierwszym piętrze, na rogu ulicy, vis a vis dużego sklepu w piżamie z wielką zebrą i stawiam na krześle litrowe "Łaciate".

Link 12.03.2006 :: 10:35 Komentuj (2)
Link 12.03.2006 :: 17:58 Komentuj (4)


No coś powoli wrzucam :)
Ale kiedy ja się nauczę tak malować oczy na czarno, żeby po 15 minutach nie łzawić jak Niagara i w konsekwencji nie wyglądać jak panda, to nie mam zielonego pojęcia.

Teoria dnia: Dawniej kobiety nie miały biustów, tylko jakieś takie wałki z przodu. Ale powchodziły na słupy, wałki się przepołowiły i tak powstały biusty. Ehh....pierdoły piszę, ale jakiś taki nienormalny dzień.

Rozważam dlaczego lubię kupować bułki wieloziarniste, obgryzać je ze skórki, a resztę wyrzucać. I po każdym kęsie stawać na wagę i sprawdzać, czy nie przytyłam. Albo spacerować po mieszkaniu w szpilkach i bieliźnie.

Haaaalo, jest lekarstwo na pierdolca? Jest? To poproszę. Albo lepiej nie, tak jest ciekawiej.



Link 12.03.2006 :: 21:23 Komentuj (0)
Hmm...a Tokio Hotel to jest 2 facetów, 2 kobiety, czy facet i kobieta?

Link 12.03.2006 :: 22:13 Komentuj (1)
Nie no Kręglicka miała sukienkę bardzo apetyczną, też bym taka nie pogardziła.
Apetyczną. Apetyczną. Apetyyyczne jest cholera wszystko.

Czwarty litrowy termos herbatek ziołowo-miętowych dziś. I litr kawy. Jestem płynem.

Link 12.03.2006 :: 23:04 Komentuj (3)
Od jakiegoś tygodnia kiedy wchodzę do łazienki widzę jak na podłodze leży sobie ziarenko słonecznika. Tak leży na płytkach. Myślę o obskubanej bułeczce. Jaka była dobra i jak się ją fajnie obdzierało ze skórki. I wychodzę. Ziarenko leży dalej. Jak jutro będę odkurzać to chyba na chwilę położę je na półkę, a potem wróci na swoje miejsce. Jak to dobrze, że mieszkam sama. Z ziarenkiem. I zebrami.

Link 13.03.2006 :: 16:43 Komentuj (3)
- Poproszę pół kilo wiosny, 60 deko szczęścia i kilka pomysłów na
życie.
- Zapakować?
- Nie, nie trzeba.

Widok termometra za oknem budzi we mnie agresję. Ja już dłużej tak nie mogę. Przynajmniej taki plus, że skoro mi zabrali lodówkę, to niezłą lodówkę mam na balkonie. Ale jak mi się zrobi zamrażarka to co będzie?



Link 15.03.2006 :: 06:46 Komentuj (3)
I dalej nikt nie wstał....a ja już od 3:30.
Nerwica jakaś?

Link 15.03.2006 :: 17:59 Komentuj (6)
A dzis to mi się organizm mści chyba za całokształt mej wieloletniej pracy twórczej nad nim. Grrr...Umieram z każdej strony.

Link 15.03.2006 :: 23:24 Komentuj (3)
Kilmatyczna muzyka, położyłam sie na zebrowym dywanie i rozciągałam każdą możliwą część mnie. Zen . (hehe)
Co ta szkoła robi z ludzi - drewniaki. Ja, kiedyś pretendujaca do tytułu instruktora fitness teraz nawet szpagatu nie zrobię.

A minęło zaledwie...pół roku? Więcej?

Dziwny dziś dzień. Ludzie robią dziwne rzeczy, niektórzy zmieniają się o 180 stopni, inni wyskakują z nieprawdopodobnymi pomysłami... Wieje na zmiany czy co?

Link 16.03.2006 :: 20:33 Komentuj (8)
Cudowny przepis na wieczór:
- zapaliłam świeczki
- włączyłam muzyczkę
- wannę napełniłam gorącą wodą i olejkiem

po godzinie pławienia się w kokosowym aromacie chodzę po mieszkaniu w szpilkach i bieliźnie

nie, nie perwersja - szpilki trzeba rozchodzić przed wiosną, a piżamy nie chce mi się szukać

d'n'b jest cudowne

i oliwki też...


Link 17.03.2006 :: 17:56 Komentuj (6)
Wyjść dziś na imprezę, czy nie wyjść...Oto jest pytanie...

znów wrócę pogięta o ósmej rano i całą sobotę będę umierać

ehhh....


Link 18.03.2006 :: 16:47 Komentuj (6)
No to dziś będzie zebra w wersji kulturalnej.
Koncert "cztery pory roku" - mniam, prawdziwa uczta. A całości dopełnia fakt, że można ubrać małą czarną zamiast nieśmiertelnych jeansów, które i tak zawsze tak doprawiam resztą stroju żeby nie wionęły nudą.

A potem...po koncercie - zobaczymy :) Skoro Inka i Szlacht mogli być "na elegancko" w rtg, to wszystko jest już dozwolone :P

Aaaa...kocham tą reklamę coca-coli z plastusiowym kochankiem wyskakującym z szafy :)

Link 19.03.2006 :: 11:13 Komentuj (9)
Najpierw Vivaldi, potem "I need a hero" w Łubu-Dubu, jakieś szczątkowe chyba jungle w Carycy (ale nic nie pamiętam bo byłam tak zszokowana metamorfozą spotkanego tam Wani, że prawie nic nie słyszałam :P), na koniec Najcudowniejsza Muzyczka w rtg.



Poza tym musze przyznać, że siedzenie na bramce w rtg + goździkowe papierosy + wiśniówka z mlekiem skondensowanym i kabanosem doprawiona colą i przystrojona gazetą to zawrotne połaczenie :)

No dobra, z kabanosa, mleka i coli zrezygnowałam, tak na pusty żołądek to by mogło miec różne skutki..Potem widuję na ulicach np. takiego pana, który pod Pocztą Główną przytula się do latarni..

I jeszcze jedno. "Imprezować jak oX" trzeba zmienić na coś innego, bo oX nie dość że wczoraj z soczkiem jednodniowym marchewkowym paradował, to twardo podtrzymuje projekt systematycznego chodzenia na basen i ogólnie się strasznie pro-zdrowotny robi. Hmmm...a kiedy krówkom wyrosną zielone skrzydełka?

Link 19.03.2006 :: 23:36 Komentuj (4)
Funkcja ZAŚNIJ mi się popsuła chyba :|

Link 20.03.2006 :: 23:09 Komentuj (5)
Każdy chyba (a przynajmniej większość), myśli dziś o tej cudownej niespodziance w postaci słońca. Ciekawe, czy to coś zmieni i na przykład starsze babunie przestana się patrzeć na mnie w okularach przeciwsłonecznych jak na kosmitkę. Albo jak na ex-Beatelsa. W sumie to mi to zwisa i powiewa, jak się patrzą, czasem im tylko pokażę język w tramwaju, albo lekko pokopię (ale krzywdy nie robie :P).

Poza tym dziś, jako że są rekolekcje, to postanowiłam się re-kolekcjonować (czyli przeprowadzać renowacje mojej kolekcji odzieżowej zawartej w szafie) w Galerii Kazimierz zwanej potocznie przez niektórych moim drugim domem.
Na szczęście nie wzięłam pieniedzy, a pieniądze ulokowałam tak, ze żeby z nich korzystać muszę iść do banku, ufff...
Czyli jutro do banku.
Potem może jakieś coco banana w Pergaminie - toast za zdrowie wiosny.

Teraz toast melisą - dzis planuje naprawiać funkcje "ZAŚNIJ"

Link 22.03.2006 :: 16:59 Komentuj (3)
Przydałoby się uciec na jakiś czas do Raju.
Oglądam zdjecia z wakacji i wspominam Raj z Colą Light za 1.5 dinara...

Link 23.03.2006 :: 15:48 Komentuj (6)
Ach obydwa słoneczka mi zrobiły dzis niespodziankę.
Jedno zaświeciło, a drugie przyszło po mnie do szkoły :*

:)))

Link 23.03.2006 :: 22:54 Komentuj (8)

zebra (22:41)
jejku, ja nie wiem czemu ja mam takie smaki wieczorami

zebra (22:42)
ciąża wieczorna?

WaniK (22:42)
hej ja tez ...

WaniK (22:42)
ostatnio bardzo czesto

zebra (22:42)
o Ty też ciąża wieczorna

zebra (22:43)
dawno naleśników lodowych z bitą śmietaną nie jadłam.....bitą śmietaną i truskawkami polane sosem czekoladowym....

WaniK (22:44)
::::::::))))))))))))))))))

zebra (22:44)
bosszzzzzzz, ja mam coś z tą bita śmietaną niepokolei

WaniK (22:44)
tak

WaniK (22:44)
truskawki

zebra (22:44)
czereśnie

WaniK (22:44)
truskawkiiiiiiiiii ))))))

WaniK (22:45)
aaaaaaaaaa

WaniK (22:45)
umieram

WaniK (22:45)
czemu nie ma jakiegos sklepu

WaniK (22:46)
o tej porze ktory oferuje takie smakolyki

zebra (22:46)
czemu naleśniki sobie z truskawkami nie pomyślą "Hmm...a moze by tu tak się zrobić i przyjść do zebry i do wani, może mają na nas ochotę"

WaniK (22:46)
:)

WaniK (22:46)
tak i zaraz zadzwonia domofonem

WaniK (22:46)
... jej ale byloby fajniancko

zebra (22:46)
nom, i otwierasz, dzień dobry naleśniki, czekałem na was

zebra (22:46)
i je pożerasz......

Link 26.03.2006 :: 19:09 Komentuj (5)
Weekend spędzony w Magicznym Mieście - Tarnowie, w Magicznym Bloku, gdzie mieszka moja babcia i dziadziu.

Dlaczego magicznym?

Bo tylko tu truskawki przychodzą na zawołanie razem z świeżo parzoną kawą, a z okien lecą komputery.

(tak ktoś rzucał komputerem przez okno)

I jeszcze co do lecenia, to w telewizji leci FTV non stop.

I babcia lubi mnie naświetlać żółtym światłem, dziadziu mnie poi przepalanką i naciera nalewką bursztynową.

I jest cudnie.

Link 28.03.2006 :: 20:26 Komentuj (8)
Deszcz napadał mi do pudełka z pasztecikiem sojowym.
I do jogurtu naturalnego 0% też.
Padał sobie równo, a ja, w najlepsze siedziałam na środku pokoju na zebrzastym dywanie i rozciągałam sobie prawą nogę. Albo może lewą...Tak, chyba jak zaczęło padać to rozciagałam lewą. Teraz wszystko nakryte szczelnie plastikowym kubełkiem i mam nadzieję mi to jedzenie nie odpłynie, bo jakiś mały jogurcik to mieć trzeba. Ale swoją drogą - nizły szpan - ciekawe kto z was ma lodówkę na balkonie, a dokładniej lodówkę balkonową, gdzie nie ustawia się temperatury?
Ja temperaturę mojej lodówki to sprawdzam na pogoda.onet.pl.

Jejku, mam nadzieję, że nie jestem jednak normalna, beznadziejnie by było być normalnym...

Link 29.03.2006 :: 22:45 Komentuj (8)
Co za pokapujący beznadziejny dzień!

Wstałam, było ciemno. Ale wytłumaczyłam sobie jakoś, że to nic, zaraz się rozjaśni, a ciemnotę zaokienną ( do przechodniów, którzy jeszcze nie zdołali się przyzwyczaić, że co rano śniadanie biorę sobie z balkonu to stwierdzenie też jak najbardziej pasuje) wynagrodziłam sobie dwoma półlitrowymi kawami.

W tramwaju nie wiem co się działo, bo na szczęscie mam słuchawki, które mi sączą dnb, tak, że da się jakoś egzystować.

Ale jak tylko przekroczyłam próg VLO to sam DJ Aphrodite i Venetian Snares nie dali rady. Musiałabym zamknąć oczy i nie patrzeć na te stworki, które stanowią 98% V Zakładu. (Zaraz pewnie jakiś stworek jak to przeczyta to zacznie obliczać ile to jest 98% ludności zakładowej, wyjdzie mu niecałkowity wynik i się będzie czepiał że nie może być 0.576 ucznia, a figa, a może bo tak i już!)
A te stworki są dziwne...Noszą ubrania jak z Tomexu, dziwnie się zachowują, ciagle mruczą pod nosem jakieś cyferki...Albo krzyczą i robią fikołki na korytarzu, ogólnie to mają jakąś kiepskawą odmianę ADHD. Nie no nie będę sie o nich rozpisywac bo mi się same niecenzuralne słowa cisną na usta, znaczy na palce.

Poza tym, choć w szkole na ostatniej lekcji umierałam z głodu, to jak zakorkowany (z łaski swojej) tramwaj, dowiózł mnie (z łaski swojej) do domu, a dokładniej na przystanek, na którym jeszcze wysiadła ze mną jakaś niesympatycznie wyglądająca dziewczyna, to już mi przeszło.

Co więcej, nic sobie w tym tygodniu jeszcze nie kupiłam, żadnej bluzki, spódniczki, bucika choćby jednego, cholera nawet skarpetki nie!

Nie imprezuję wcale a wcale...

To jest zdecydowanie nienormalne...

Dziwnie się czuję...

Przestanę jeść, spać, robić zakupy, pić, imprezować i co ze mną będzie? Zostanę zegarem?

Zreszta Czys i tak sądzi, że to fenomen, że jeszcze żyję, pozdro dla Czysa, jo.



     
Księga gości
Dodaj
Zajrzyj

Linki
Zebra Design
musicse@rch
flavaflow
cocaine
ExTooDaZee
craig
insmac
kasia krakowianka
natural
pixi
tulip
kulka co-mix-owa
oX aka Junglist ;)
PrzemekBrzoskowski




Archiwum
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec